Fido Dido

Produkty, logotypy
strach, metafizyka
namnożyliśmy słowa, a pytania pozostają bez odpowiedzi

Błysk i grzmot
na pochmurnym nocnym niebie
– jedynie coś tak czystego
czego ludzka sprawiedliwość nie zdolna była opodatkować –
jest w stanie uspokoić mój umysł

Wokół bezbożnego żołądka
krąży nieufna dusza
zaklina go postem
a on bulgocze pianą niepewnych dni
Chcę od tego odpocząć
lecz nie umiem spać
Jak to rozegrać?

Jeśli nie będziesz wiedział
będą wiedzieć za ciebie

W każdej kulturze
życie daje się przełożyć na pieniądze

Moja wrażliwość
nie dość twardą wyhodowała łuskę
rozgrzany metal wygiął się w dziwny
i nieporęczny kształt

Sebastian Bańdo –
legitymujący się dowodem osobistym
oraz cierpieniem
Odkąd świadomość piękna
otworzyła mi powiekę
gdzie melancholia zasadza swój początek
napinam cięciwę marzeń skojarzeń

I siedząc jakby powyżej
myślę: dlaczego nie wchodzę w struktury?
Strach ślini mi się na zębach
gdy widzę gady-płazy ludzkie
A przecież mógłbym mieć żonę, dziecko
Chodzilibyśmy po alejkach
Konsumowalibyśmy nasze szczęście

Konsumuję odpryski waszego szczęścia
Bezwiednie wyrywam trawę swojej samotności

Różewicz zza grobu próbuje nauczyć mnie Chrystusa
To był sen
Jawa to bezkształtna pustka
na ostatnim piętrze dwudziestopierwszowiecznej duszy

Dziewczyny w trampkach
Dziewczyny z czarnymi kręconymi włosami
dziewczyny z czarnymi kręconymi włosami w trampkach
chcą bym zapomniał o bogu
Ale spoza każdego zachwytu
wybałusza na mnie gały śmierć
Dlatego wmawiam sobie szczęście
paktując z własnym pyłem

Wdycham opary waszych nieszczęść
Znam to z domu i z dna duszy
Polacy za bardzo kombinują
Nieporozumienia snują się po ulicach tego miasta
Może będę tym, który dostanie to, na co zasłużył
Ale rodacy lubią oszukiwać innych
i siebie

wybacz
Nowa Huta, Stara Huta
Stary Testament, Nowy Testament
Ojciec, Syn, Duch
Sofokles, Świetlicki i ja
tramwajem w stronę kłamstwa