Facebook i odmęt

Dla Emilki Kroczek

Którąś noc z rzędu budzę się punkt trzecia
wszystko pęka na pół
miłość nie jest fotogeniczna

Ucieszyłem się gdy cię spotkałem w piekarni
zaspaną bez makijażu
miałem ochotę cię powąchać
bo mnie kręci prawda
robak co udrożnia glebę
różowe miękkie ciało
na granicy wilgoci i ciepła

Kupiłaś kolę
do końca nie wiem jak bym cię chciał objąć
słowa wypowiadasz z pietyzmem
i idąc tym tropem rekonstruuję twoja zmysłowość
codzienność, w której chciałbym się zanurzyć

Jesteś bardzo kobieca pośród nicości,
która nas dzieli
Piszę jak kura pazurem
ze szczerym sercem
Bieda nie jest klęską a może być szansą
Razem z robakami knujemy dla ciebie nieskończoność

Czułem się źle czułem się dobrze
moje cierniowe bagaże są moją polisą
gdy opuszki naszych palców
wreszcie spotkają się

obecnie nie mam władzy ani nie jestem lewicowcem
samochody to nie moja poezja
gdy Bóg przebiega na czerwonym świetle

3:00, 4 IV 2012